Latający Holender - prolog

Napisał Rafał Gacek środa, 22 styczeń 2014. Blog

Latający Holender - prolog
fot. Mateusz Sławiński/plywanie.pl

Na ostatnich mistrzostwach Europy w Herning nasi pływacy wypadli średnio – szkoda, bo zapowiadało się nieźle. Jest potencjał, są możliwości – brakuje pierwiastka sportowej agresji, który dopełniłby dzieła zniszczenia konkurencji w wodzie. To nic, do Rio jest jeszcze trochę czasu. Chciałbym na jedno zwrócić uwagę – na start Ranomi Kromowidjojo.

Czołowa holenderska sprinterka, zawsze po starcie jest na prowadzeniu. Ogrom pracy, jaki włożyła w udoskonalenie skoku – jakże ważnego elementu -  spowodował, że nie ma sobie równej w tej kwestii. Co ciekawe, nie korzystała z żadnych porad ani uwag trenera – bazowała na własnej analizie i odczuciach po wykonanym starcie. Do tego oczywiście potrzebne jest odpowiednie przygotowanie fizyczne, odrobina wiedzy teoretycznej oraz specjalny system wideo. Jest to dowód na to, że proste rozwiązania sprawdzają się najlepiej. Prostota jest tym, co powinno wyróżniać pływanie.

Jednak prostota nie przychodzi łatwo – trzeba się nieźle nagłowić, żeby wymyślić rzecz prostą, a zarazem skuteczną. Przykładem może być nowy "freestyle breather" firmy Arena. Jest to para plastikowych nakładek (skrzydełek) na okularki, które tworzą specjalny "tunel powietrzny" przy lekkim skręcie głowy, przez co początkującym pływakom łatwiej jest nabierać powietrze przy kraulu. Finalny produkt zajął jednak kilka lat pracy.

Wszyscy znają czepek 3D – rozwiązanie wydawałoby się tak oczywiste, że dziadkowie naszych dziadków już powinni w takich czepkach pływać – ale dopiero pod koniec ubiegłego stulecia zaczęto nad nim pracować, a testy i analizy tego czepka zostały stosunkowo niedawno opublikowane. Skoro czepek 3D poprawia opływowość i zmniejsza tarcie, to co może być kolejnym krokiem? Jak można jeszcze bardziej udoskonalić coś, co jest proste i niemal doskonałe? Odpowiedzią jest piłeczka golfowa.

Profesor Giorgio Gatta z Uniwersytetu Bolońskiego – na nasze wspólne spotkanie, przyniósł czepek 3D z wgłębieniami, jak w piłeczce golfowej! Przyniósł go, bo od godziny dyskutowaliśmy o wirach i turbulencjach w pływaniu. Od dawna wiadomo, że gładkie nie oznacza mniejszego oporu, a od niedawna zaczęto tego prawa używać w pływaniu. W książce z mojej uczelni, która została napisana na początku tego tysiąclecia, jest ilustracja pływaka otoczonego przez małe wiry. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że w tej książce tych wirów jest mnóstwo – a to nieprawda. Wirów otaczających pływaka jest kilka, włączając w to wiry powstałe pod wpływem pracy ramienia. Opływ wody wokół ciała pływaka jest raczej turbulentny, ale od turbulencji do oderwania wiru jest długa droga.

Przez długi czas próbowałem znaleźć sposób, żeby pokoleniu uważającego, że Angry Birds to gra, przed którą nie było żadnej innej, oraz pokoleniu, które wychowało się na River Ride - jasno i przystępnie wyjaśnić, na czym polega interpretacja techniki pływania na podstawie analizy wirów. Problem jest o tyle skomplikowany, że wymagałby napisania kilkusetstronicowej pracy, przy której niejeden zasnąłby z nudów. Dlatego postaram się przedstawić sprawę obrazowo.

Poniżej możecie zobaczyć cztery zdjęcia z pływaczką – A, B, C i D. Na tych zdjęciach wirów nie widać, bo najlepiej je widać w specjalnym systemie. Poniżej są również zamieszczone dwa wykresy, przedstawiające ilość energii dostarczanej do wody przez ramię pływaka. Są to dwa wykresy, reprezentujące dwa skrajne przypadki powstawania wirów. Jeśli wir powstaje między zdjęciem A i B, a odrywa się od dłoni w momencie, gdy ramię jest w pozycji jak na zdjęciu C -  to wtedy wykres siły generowanej przez ramię, wygląda jak na graficznym przykładzie B. Natomiast, kiedy wir kreuje się w końcowej fazie ramienia na zdjęciu B, a odrywa się od dłoni w fazie między zdjęciem C i D, to wykres siły generowanej przez ramię wygląda jak na graficznym przykładzie A.

[A]

[B]

Tak w ogromnym uproszczeniu, można opisać zjawisko generowania wirów – drobne niuanse, które występują podczas ruchu ramienia, wpływają na jakość ruchu, czyli przyspieszenia ciała pływaka.

Ważne jest również to, jak szybko porusza się wir (w kierunku przeciwnym do ruchu pływaka), jak duży jest i kiedy zniknie. Mnóstwo czynników wpływa na ocenę efektywności ruchu. Oczywiście najciekawsze wiry powstają w stylu klasycznym, najlepszą koordynację i łączenie się wirów widać w stylu grzbietowym, a najbardziej jednostajne wiry są w delfinie. Każde „wyjście” z wody, po fazie podwodnej po nawrocie, ma swój specyficzny wir. Każdy nawrót jest poprzedzony jedynym w swoim rodzaju wirem. Wszystkie te informacje mogą pomóc w osiągnięciu lepszych wyników.

O Autorze

Rafał Gacek

Rafał Gacek

Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Trener pływania klasy II, od 6 lat główny trener w holenderskim klubie SBC 2000 w Bredzie. Zajmuje się rozszerzeniem teorii wirowej w pływaniu - w centrum badawczym w Eindhoven prowadzi własny program badawczy dotyczący oceny techniki pływania na podstawie ruchu wody.

Nasi Partnerzy